Powtórnie narodzona
Na początku miała wyglądać zupełnie inaczej.
Ale czasem wystarczy jeden nieuważny ruch dłuta, żeby cała koncepcja rozsypała się w kilka sekund.
To był właśnie taki moment.
Przez długi czas ta mała figura leżała odłożona gdzieś z boku pracowni. Nie wyrzuciłem jej, choć właściwie nie widziałem już dla niej przyszłości. Była raczej czymś pomiędzy porażką a kawałkiem drewna czekającym na ogień.
Po wielu tygodniach wróciłem do niej z dość radykalnym pomysłem — odciąć głowę i zacząć jeszcze raz.
Przez pewien czas stała na biurku jako niedokończony, trochę niepokojący fragment czegoś, co prawdopodobnie nigdy nie miało zostać ukończone.
Potem trafił mi się mały kawałek innego drewna. Chyba jabłoni. Wyrzeźbiłem nową głowę i połączyłem ją z czereśniowym ciałem.
Łączenie pozostało widoczne.
Blizna została.
I chyba właśnie wtedy ta rzeźba zaczęła mieć sens.
/20260324_110142.jpg)
/20260415_160506.jpg)
Przejdź do strony głównejWróć do kategorii Blog